Toll Free:

MAŁO BRAKOWAŁO, ABY WAX CENTER NIE ISTNIAŁO …

Opowiem Ci moją bardzo osobistą historię. Historię trudnych początków firmy Wax Center. Może Cię zainspiruje, a może zwyczajnie zaciekawi. Bo 5 lat temu naprawdę bardzo mało brakowało do tego, aby Wax Center dziś nie istniało…

Jest październik 2012 roku. Siedzę w kolejce do jednego z gabinetów kosmetycznych we Wrocławiu – jestem umówiona na depilację bikini woskiem.

Od prawie 1,5 roku jestem już rozwiedziona. To trudny dla mnie czas… Od 1,5 roku szukam pomysłu na siebie, a także pomysłu na własny biznes. Nie chce robić tego, co wcześniej. Przez 9 lat prowadziłam z byłym mężem jego firmę z branży reklamowej. Mam porządne, menadżerskie wykształcenie, doświadczenie w zarządzaniu, sprzedaży i marketingu. Tylko czym by się tu zająć ?

Mija dobre 10 minut w mojej kolejce. W międzyczasie wchodzi pare Klientek. „Ja na depilację bikini”. „Dzień dobry, ja na wosk. Bikini brazylijskie”. Podnoszę wzrok znad gazety, zastanawiam się krótką chwilę i już wiem !

Idę na zabieg, wsiadam do samochodu, wracam do domu, otwieram drzwi i krzyczę od progu do Łukasza, mojego obecnego partnera: „OTWIERAM STUDIO DEPILACJI WOSKIEM !” .

Nie mając absolutnie żadnego pojęcia o kosmetologii, depilacji, woskach i mając zerową wiedzę o tej branży, wchodzę w to na całego. Po tygodniu mam już wymyśloną nazwę, zarys strategii marketingowej, znam swoją potencjalną konkurencję i jestem zapisana na szkolenie z depilowania. Ale schody miały się dopiero zacząć …

W 2013 roku udaje mi się znaleźć lokal przy ul. Jagiełły. Taki, jak chciałam: widoczny z ruchliwej ulicy, w centrum miasta, z odpowiednim metrażem i w nowym budownictwie. Niezbyt drogi, bo pieniądze na otwarcie pożycza mi tata i partner, więc oszczędzam na czym się da.

13 maja 2013 roku przyjmujemy pierwszą Klientkę. Juuupi ! Ruszyliśmy z promocją na Grouponie, więc na początku Klientek jest dużo, choć zarobić się na tym nie da. Mam zatrudnioną jedną kosmetyczkę. Sama pracuję po 14h dziennie – rano na etacie przy projekcie unijnym, popołudniami w salonie.

Mija parę tygodni. Promocja na Grouponie się kończy, kończą się też Klientki. Zdarzają się dni kiedy nikt nie przychodzi przez cały dzień. Na dźwięk każdego telefonu, podrywam się i lecę do recepcji z nowymi nadziejami. Próbuję sama depilować, ale okazuje się, że po wydepilowaniu na szkoleniu tylko jednej dziewczyny, nie da się nauczyć depilacji. Więc tak naprawdę nie potrafię depilować. Moje pierwsze, samodzielne zabiegi to pełna klęska.

Nie śpię po nocach. Kasa się nie spina w żaden sposób, opłaty nieubłaganie trzeba płacić, a ja pożyczam kolejne pieniądze. Znajomi podpowiadają: “Wprowadź nowe zabiegi, rób też paznokcie i inne zabiegi kosmetyczne”. Ale jak to ? Nie taki był zamysł. Nie na tym oparłam moją strategię. Mamy specjalizować się w jednym zabiegu – to zbuduje zaufanie Klientek. Nigdy w życiu ! Albo depilacja albo nic ! A więc ciągnę dalej tą ledwo płynącą łajbę. Którejś nocy jednak mam dosyć i postanawiam, że jak za miesiąc się nic nie zmieni, zamykam interes. Nie ma sensu zadłużać się dalej.

I wtedy przychodzi lipiec i sierpień. Jeszcze wtedy nie wiem, jak bardzo sezonowy jest to biznes i że okres wakacji to najlepsze miesiące w tej branży. Klientki, które prawie za darmo przychodziły z Groupona, zaczynają powoli wracać, pojawiają się pieniądze, stać mnie na opłaty i jeszcze na nowe reklamy.

W tym czasie sprowadzam do salonu porządną Panią szkoleniowiec, która uczyła się depilowania woskiem od najlepszych na świecie. Daje nam prawdziwą szkołę tego fachu i w końcu sama zaczynam wykonywać zabiegi.

Zabieram się porządnie za marketing. Uczę się Corela, żeby sama robić projekty graficzne, bo nie stać mnie na grafika. Uczę się marketingu online, zdobywam z mojej pracy (tej na etacie) dofinansowanie do szkoleń marketingowych. Sama robię sobie reklamy, sama piszę teksty, wymyślam promocje. Jestem szefową, marketingowcem, copywriterem, kosmetyczką, recepcjonistką, księgową i sprzątaczką w jednym. Jest ciężko, o wolnym i wakacjach nie ma mowy. Ale małymi kroczkami, ciężką pracą i zapałem, udaje się ! Idziemy do przodu.

W 2014 sytuacja na tyle się stabilizuje, że wiem już, że będzie dobrze. Powoli kiełkuje mi w głowie myśl o 2 lokalizacji …

Analizując tamten okres i patrząc na to z perspektywy czasu, jestem wdzięczna za parę rzeczy:

– za moją pierwszą pracowniczkę, Paulinę, która umiała depilować woskiem. Wtedy o tym nie wiedziałam, ale znalezienie kosmetyczki, która świetnie potrafi depilować graniczy z cudem, więc trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno. Dziś nawet w ogłoszeniach nie piszemy, że szukamy kosmetyczek, które potrafią depilować – bo nie ma takich na rynku – wszystkie dziewczyny z założenia same szkolimy,
– za wsparcie taty i partnera – wyremontowali mi lokal i pożyczyli pieniądze,
– za własny zapał, upór oraz ten chwilowy przebłysk intuicji, dzięki któremu wpadłam na pomysł tego biznesu 🙂

Gdyby ktoś w tamtym czasie powiedział mi, że za kolejne 5 lat, będę miała 4 salony, zatrudnionych kilkanaście kosmetyczek oraz zaufanie ogromnej rzeczy Klientek, uznałabym go za fantastę.

Do zobaczenia w Magnolii Kochani ! 🙂 🙂 🙂

Ewelina Lewandowska

A na depilację do naszych salonów, możesz zapisać się ONLINE, tak jak robi to już 90% naszych Klientek:
REZERWUJĘ ZABIEG ONLINE (kliknij)

You May Also Like